Gastronomia liderem w... szarej strefie

Zbliża się sezon ogródków restauracyjnych, a wraz z nim gwałtownie rośnie liczba osób zatrudnianych na "czarno".

Fot. sxc.hu

Zbliża się sezon ogródków restauracyjnych, a wraz z nim gwałtownie rośnie liczba osób zatrudnianych na "czarno". Niestety, gastronomia jest jednym z sektorów, który zajmuje czołowe miejsce w zatrudnianiu w szarej strefie.
 
Firma Sedlak & Sedlak - doradztwo personalne przeprowadziła badania wśród pracowników gastronomii w jednym z wojewódzkich miast Polski. Wynika z nich, że aż 35 proc. zatrudnionych w branży gastronomicznej pracuje nielegalnie - zwykle to pracownicy sezonowi. Niepodpisywanie legalnych umów nie jest jednak tylko winą pracodawców. Większość pracowników sezonowych, zwłaszcza studentów woli taką formę porozumienia z pracodawcą, gdyż umożliwia ona szybkie podjęcie pracy i porzucenie jej, bez konsekwencji. 

Przeczytaj także: Praca w gastronomii - na jaką umowę liczyć?

Czy pracujący na czarno nie boją się nieuczciwych pracodawców, którzy mogą nie wypłacić wynagrodzenia? Oczywiście takie sytuacje zdarzają się często, jednak informacja o nieuczciwym restauratorze bardzo szybko się rozprzestrzenia. Jak wynika z badań, 85 proc. kandydatów weryfikuje uczciwość przyszłego pracodawcy wśród znajomych, innych pracowników i na forach internetowych. Nieuczciwemu pracodawcy bardzo trudno jest potem znaleźć nawet pracowników sezonowych.

Dodaj cv do serwisu pracawgastronomii.pl

Przeczytaj także: Zawód kucharz - blaski i cienie

Restaurator jako zabezpieczenie przed nieuczciwym pracownikiem, traktuje cv z podanym numerem telefonu. Często prosi też o wypełnienie kwestionariusza osobowego, gdzie kandydat musi podać pesel oraz numer i serię dowodu osobistego. Pamiętajmy jednak, że nielegalne zatrudnienie wcale nie oznacza lepszego wynagrodzenia. Badania wykazują, że praca bez umowy w branży gastronomicznej nie gwarantuje wyższych dochodów.

Przeczytaj także: Czy łatwo znaleźć pracę w gastronomii?

Jest jeszcze inny powód, dla którego warto upominać się o legalne zatrudnienie. To ubezpieczenie. W końcu jak poparzymy ręce tłuszczem na kuchni, albo złamiemy nogę wracając z sali z tacą pełną naczyń, to będziemy musieli sami zadbać o leczenie i rehabilitację. Wtedy te zarobione "na czarno" pieniądze nie zawsze wystarczą na nasze utrzymanie w czasie rekonwalescencji.

Dorota Hanas