Sanepid - zmora czy narzędzie kontroli?

Inspektorzy sanepidu mogą poddać kontroli każdy punkt gastronomiczny.
Fot. sxc.hu

Sanepidu nie trzeba nikomu przedstawiać. Inspektorzy tej instytucji niegdyś dysponujący niemalże nieograniczoną mocą, obecnie teoretycznie powinni sygnalizować zamiar podjęcia działań kontrolnych. Pomijając fakt, iż jest to jedna z ok. 40 instytucji, która ma prawo na kontrolowanie przedsiębiorcy - pytanie: czy diabeł jest taki straszny jak go malują?

Co może Sanepid w Twoim lokalu?

Sens istnienia Sanepidu uregulowany został w ustawie z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w myśl której jest to główny urząd sprawujący kontrolę nad tematami żywieniowymi, higieną środowiska a także warunkami higieny w zakładach pracy w celu ochrony zdrowia i życia ludzkiego oraz przeciwdziałaniu powstawania chorób; w późniejszym etapie doszły uprawnienia kontroli żywności przepływającej przez kraj w ramach unijnej wymiany handlowej.

Co to oznacza w praktyce? Inspektorzy sanepidu mogą poddać kontroli każdy punkt gastronomiczny, posiadający w obrocie środki żywnościowe. Inspektorzy w ramach uprawnień mają możliwość nałożenia mandatu karnego, w skrajnych przypadkach przy dużych uchybieniach prawo zamknąć zakład do momentu usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości. Za uchylanie się od kontroli grozi grzywna lub kara więzienia. Restauratorzy, którzy są na bakier z przepisami sanitarnymi, na wieść o pojawieniu się w okolicy sanepidu, zamykają po prostu lokal. W wielu przypadkach inspektorzy stają się bardziej natarczywi – czekają kilka dni, po czym z asystą policji ponownie odwiedzają lokal.

Kontrola – zapowiedziana czy nie?

Zgodnie z polskimi przepisami, kontrola Państwowej Inspekcji Sanitarnej musi być zapowiedziana. Od momentu zgłoszenia zamiaru kontroli sanepid ma 7-30 dni na podjęcie czynności kontrolnych, jednakże od tej reguły są wyjątki, o czym gastronom może boleśnie się przekonać. Sytuacją wyjątkową o której mowa, może być fakt wystąpienia zagrożenia zdrowia lub życia co w praktyce oznacza… każdą kontrolę za możliwą. Dodatkowe uprawnienia daje inspektorom Unia Europejska, dzięki której odbycie niezapowiedzianej kontroli jest możliwe w zgodzie z prawem. Wystarczy wspomnieć o corocznych wizytacjach barów sezonowych -  w wielu przypadkach inspektorzy wchodzili na teren zakładu „z ulicy”, argumentując zgodnie z prawem, podjęcie interwencji w ramach przysługujących uprawnień. Podobnie ma się z sytuacją, gdy przykładowy punkt gastronomiczny jest odwiedzany z uwagi na skargi klientów – zatrucie pokarmowe może być impulsem do przeprowadzenia niezapowiedzianej wizyty inspektorów.

Inspekcja w lokalu – na co zwrócić uwagę

Inspektor w lokalu gastronomicznym dokonuje wizyty w obecności właściciela bądź osoby przez niego upoważnionej. W uzasadnionym wypadku „zagrożenia zdrowia i życia” obowiązek obecności właściciela może zostać pominięty. Ważne: oprócz legitymacji, inspektor powinien okazać się upoważnieniem, z dokładnie nakreślonym celem kontroli. Ma to istotne znaczenie w przypadku niezapowiedzianych wizyt, niesprecyzowanie celu inspekcji lub sformułowanie ogólne w stylu „bo tak” może być podstawą do odmowy na wpuszczenie inspektorów do lokalu. Co ciekawe, przy niezapowiedzianej wizycie może okazać się, że nie ma właściciela ani osoby zobligowanej przez niego do zarządzania lokalem – w takiej sytuacji inspektorzy nie sporządzą nawet protokołu. Jest on ważny gdy odbierze go podpisem osoba upoważniona, tym samym sam fakt nieobecności ww. osób skutkuje… brakiem konsekwencji, pod warunkiem, że uchybienia nie zostały dodatkowo udokumentowane materiałem dowodowym w postaci np. zdjęć. 

Podsumowując – kontroli niech nie obawia się ten, którego lokal działa zgodnie ze standardami. W rozumieniu ogólnym Sanepid jest narzędziem przyjaznym konsumentowi, a przecież każdemu z nas zależy aby bez strachu o zdrowie móc zjeść posiłek „na mieście”,  niezależnie czy mamy ochotę na zapiekankę z budki czy dwudaniowy obiad w restauracji.

Dorota Hanas