Święta od gastronomicznego zaplecza

Najlepiej zarabia się na krótkich i małych imprezach oraz na przyjęciach w prywatnych domach.

Najlepiej zarabia się na krótkich i małych imprezach oraz na przyjęciach w prywatnych domach. Fot. sxc.hu

Gastronomia jest branżą, w której nie obowiązują czerwone kartki z kalendarza. Od właścicieli lokali gastronomicznych zależy, czy robią sobie i pracownikom wolne, czy też nie. Święta mogą być bowiem dobrą okazją do zarobku na turystach oraz na odwiedzających swoje rodziny gościach. A co z pracownikami, którzy też chcieliby te dni spędzić z bliskimi? 

Na co najmniej dwa tygodnie przed Świętami wiele firm organizuje spotkania wigilijne dla swoich pracowników. To dobra okazja do pochwalenia się wynikami za kończący się rok oraz do spotkania prezesa z pracownikami. Firmowe wigilie organizuje się w restauracjach lub zamawia catering do biura. Dla personelu gastronomicznego to okres naprawdę ciężkiej i wytężonej pracy. Kucharze od wczesnych godzin porannych gotują i przygotowują wigilijne potrawy, a kelnerzy biegają do pracy z cateringu na catering.

Przeczytaj także: Dlaczego pracownicy nie są uczciwi?

Kto najlepiej wychodzi na firmowych wigiliach?

Restauratorzy i właściciele firm cateringowych dobrze zarabiają na zorganizowanych imprezach. Czy to samo mogą powiedzieć kelnerzy i kucharze? Niestety nie zawsze, a dużo zależy od podejścia przełożonych. W końcu kucharz wykonuje tą samą pracę, co zwykle, a to że jest jej dużo, dużo więcej niż na co dzień często nie ma znaczenia. Kuchnia może jednak liczyć na premię jeśli obejdzie się bez większych wpadek, a świąteczne potrawy będą smakowały gościom. A co z obsługą sali?

W restauracjach często dolicza się serwis do obsługi większych grup. Po odliczeniu podatków i „opłat manipulacyjnych”, można całkiem dobrze zarobić. W dodatku zdarza się tak, że goście w dobrym świątecznym nastroju zostawią coś ekstra. Jednak kelnerzy pracujący na cateringach na napiwki od gości nie mają co liczyć. W dodatku, z mojego doświadczenia wynika, że im dłużej trwa firmowa wigilia i im więcej gości jest na takiej imprezie, zwykle tym gorzej dla obsługi. Dostaje się wówczas wynagrodzenie „za imprezę” i lepiej tego na stawkę godzinową nie przeliczać (po co się denerwować). „Zarobiony” oznacza wówczas głównie zapracowany. Najlepiej zarabia się na krótkich i małych imprezach oraz na przyjęciach w prywatnych domach.

Komu opłaca się otwierać lokal w święta?

Praca w gastronomii w czasie świąt wygląda różnie. W wigilię restauracje wcześniej kończą pracę, a otwierają się dopiero w drugi dzień świąt.  W mojej kilkunastoletniej przygodzie z tą branżą, wolnym dla wszystkich dniem był zawsze  pierwszy dzień świąt oraz wcześniej zamykana restauracja w Wigilię. Są też tacy restauratorzy, którzy swoje lokale mają otwarte przez całe święta. Czy to się opłaca?

Przeczytaj także: Napiwki - przymus, nagroda czy konieczność?

Nie bardzo. O ile drugiego dnia świąt można się spodziewać przyjezdnych gości i spacerowiczów, to w samo Boże Narodzenie, raczej nie można na to liczyć. Owszem, zmienia się i to, głównie za sprawą młodych ludzi, którzy korzystając z kilku wolnych od pracy dni, spotykają się na mieście ze znajomymi. Święta w Polsce, to jednak w dalszym ciągu czas rodzinnych domowych biesiad.

Przeczytaj także: Mam talent więc mogę zostać szefem kuchni?

Personel gastronomiczny za pracę w okresie świątecznym nie jest wynagradzany ekstra. Świątecznej dniówki nie dostaniemy, chociaż bywają wyjątki. Na świątecznych Gości też specjalnie nie ma co liczyć, w końcu wydali już dużo na prezenty. Na obsłużeniu kilku stolików ze zbłąkanymi turystami wiele się nie zarobi, więc jeśli możesz, odpocznij! 

Każdy, kto pracował w gastronomii w okresie świątecznym, dobrze wie jak ciężka i męcząca to praca. Dla wielu najważniejszy jest jednak fakt, że w ten sposób można dodatkowo zarobić i podreperować swój budżet przed końcem roku. Jest jednak druga strona medalu. Stres, nadmierne obciążenie zadaniami, frustracja oraz monotonia codziennych obowiązków to najprostsza droga do wypalenia zawodowego! Warto zadbać więc o swoje zdrowie i odpocząć od pracy choć przez tych kilka świątecznych dni.

Dorota Hanas