Szkolenia BHP to fikcja w gastronomii?

Szkolenia z zakresu BHP postrzegane są często przez pracodawców jako marnowanie czasu.
 
Szkolenia z zakresu BHP postrzegane są często przez pracodawców jako marnowanie czasu. Fot. Fotolia.com
 
Teoretycznie współczesne zakłady pracy w niczym nie przypominają fabryk „drapieżnych”, XIX-wiecznych kapitalistów. Świadomość praw pracowniczych i bezpieczeństwa miejsca pracy jest wysoka, ale w dalszym ciągu dla wielu właścicieli lokali gastronomicznych szkolenia pracowników to do niczego niepotrzebne, kosztowne fanaberie.
 
Zło konieczne
 
Szkolenia z zakresu BHP postrzegane są jako marnowanie czasu i najczęściej pracownicy podpisują tylko stosowny kwit, że takie szkolenie zaliczyli, tak by w dokumentacji firmowej wszystko się zgadzało. Szkolenia BHP, jeśli w ogóle są organizowane, odbywają się w tempie ekspresowym i tak naprawdę nie poruszają większości istotnych kwestii. A statystyki wypadków w miejscu pracy pokazują, że bardzo częstą przyczyną owych nieszczęść jest po prostu nieznajomość podstawowych zasad bezpieczeństwa.
 
 
Wbrew pozorom, w gastronomii o wypadek nie jest trudno, szczególnie gdy pracuje się w kuchni. Często wiedzę na temat obsługi i konserwacji podstawowych narzędzi czy urządzeń do pracy w kuchni (np. piece konwekcyjno-parowe, wilki do mięsa, krajalnice) nowym pracownikom przekazują starsi stażem koledzy. Niestety zwykle dzieje się to podczas normalnego dnia pracy, przy funkcjonującej na pełnych obrotach restauracji, a o wypadek wówczas nietrudno. Nieprzeszkoleni pracownicy mogą stracić głowę, gdy dojdzie np. do pożaru. Niewłaściwe wykonywanie swoich obowiązków może też zaszkodzić nie tylko samym pracownikom, ale również klientom lokali gastronomicznych (np. brak przestrzegania zasad higieny przy przygotowywaniu posiłków).

Fikcyjne szkolenia

Dzisiaj firm oferujących szkolenia BHP dla gastronomii jest całe mnóstwo i praktycznie w ogóle nie sprawdza się ich kompetencji. Innymi słowy, kurs BHP ma po prostu się odbyć i mało kogo obchodzi, czy pracownicy faktycznie coś z tego wyniosą. Jak podaje Państwowa Inspekcja Pracy, co czwarty pracowniczy wypadek jest konsekwencją braku wiedzy na temat prawidłowego wykonywania czynności zawodowych, obsługi maszyn i nieużywania sprzętu ochronnego.
 
 
Inspektorzy są zdania, że obecne przepisy dotyczące szkoleń w miejscu pracy są zbyt liberalne, a pracodawców w zasadzie nie rozlicza się z tego, czy odpowiednio przygotowali swoich podwładnych do wykonywania pracy. Doświadczenie pokazuje, że nawet w przypadku „oczywistych oczywistości” pracownicy nie są świadomi zagrożeń – dotyczy to np. możliwości zarażenia klientów przez chorego kelnera czy szczególnej ostrożności przy obsłudze palników gazowych w kuchni.

Przykre konsekwencje

Beztroska pracodawców kończy się karami finansowymi albo zwykłym upomnieniem i nakazem, by szkolenia BHP przeprowadzić ponownie. Dzieje się tak niestety do czasu, aż w miejscu pracy dojdzie do naprawdę poważnego wypadku, w którym ktoś ucierpi albo wręcz straci życie. Najczęstsze zagrożenia, na jakie narażeni są pracownicy gastronomii, to poparzenia, zatrucia gazem, skaleczenia, upadki na śliskiej podłodze.
Oczywiście są miejsca pracy, restauracje, hotele czy duże firmy cateringowe, gdzie szkolenia BHP dla pracowników są obowiązkowe i przeprowadza się je starannie. Ale to w dalszym ciągu wyjątki na gastronomicznym rynku pracy. 
 
Dorota Hanas