"Ty, ile tu da się miesięcznie skubnąć?"

Zdolności magiczne

Uczciwość i nieuczciwość pracowników gastronomii to temat rzeka. Artykuły poruszające kwestie okradania restauratorów przez obsługę za każdym razem budzą ogromne kontrowersje. Wiem, że nie wszystkich należy mierzyć jedną miarą, dlatego tym uczciwym życzę wytrwałości. Może nie wzbogacą się szybko, ale przynajmniej będą mogli spokojnie zasypiać. Kombinatorom, proponuję postawić się na miejscu okradanego restauratora. Może w przyszłości sami będą prowadzić własny biznes i zatrudniać pracowników, a wtedy… no cóż…. Już słyszę głosy „a co z kombinującymi restauratorami?!” O tym też napiszemy wkrótce. Tymczasem polecamy lekturę fragmentu książki Jana Marka Mołoniewicza pt. "Ciemna strona gastronomii". 

Po wielu latach zbierania doświadczenia w tej branży nie wierzę w sytuację, w której wszyscy pracownicy są na 100 proc. uczciwi, nigdy nic nie wyniosą, nie zjedzą choćby trochę ponad normę, nie wypiją kawy z ekspresu, chociaż mają własną pracowniczą, zawsze rejestrują transakcje, nic nie dopisują ołówkiem do rachunku, a gdy spóźnią się do pracy, z własnej inicjatywy zawsze to odpracują. 

Przeczytaj także: Dlaczego pracownicy są nieuczciwi?

Nieuczciwości nie da się zupełnie zlikwidować, ale prawidłowo przeprowadzony proces rekrutacyjny pomaga zmniejszyć rozmiar strat z tego powodu. Dotyczy to również firm rodzinnych, gdzie pracują wyłącznie spokrewnione ze sobą osoby. 

Na jednym ze szkoleń, gdy omawialiśmy temat nieuczciwości, jeden z uczestników, doświadczony menedżer, przyznał się: Jak zaczynałem pracę u ojca, wiele lat temu, to od czasu do czasu podkradałem z restauracji różne rzeczy i pieniądze. Po latach powiedziałem mu o tym, ale fakt pozostaje faktem.

W typowym procesie pozyskiwania pracowników sito nawet profesjonalnie przeprowadzonej rekrutacji często nie jest zbyt szczelne, więc do twojej restauracji i tak może trafić nieodpowiedni człowiek.

Przeczytaj także: Bądź fair wobec pracowników. Opłaci się!

Menedżer małej restauracji umówił się na dzień próby z nowym kelnerem. Ten, z wyprasowanym strojem roboczym na wieszaku, kilka minut przed dziesiątą zjawił się przed restauracją. Była jeszcze zamknięta. Przed lokalem czekała jeszcze jedna osoba, z podobnym wieszakiem. 

― Siema, jestem Leszek.

― Siema, jestem Zbych, przedstawili się sobie. 

 

Rozmowa była dość krótka. Zagaił Leszek, ten nowy: 

― Ty, ile tu da się miesięcznie skubnąć?

― Nie wiem – odpowiedział Zbych – bo jestem tu właścicielem.

Gdy poziom kradzieży jest wysoki i wiele osób jest zaangażowanych w niecne działania, mogą wydarzyć się sytuacje, w których starzy nieuczciwi pracownicy odrzucają nowego, ponieważ nie są pewni czy będzie współpracował lub ewentualnie milczał. 

Moja znajoma kelnerka, gdy zaczynała pracę w dużej restauracji, już pierwszego dnia dostała z podziału napiwków 1000 złotych od pozostałych po to, aby milczała. Mniej szczęścia miał nowo zatrudniony menedżer, którego barman wziął za klapy, bo za dużo sprawdzał. Menedżer się zwolnił, bo nie wytrzymał takiej presji.

Przeczytaj także: Praca za napiwki. Czy to się opłaca?

Jeśli przyjąłeś do pracy nową osobę, a ona po pierwszym lub drugim dniu zwalnia się bez podania powodu, to może wskazywać to na dwie różne przyczyny. Być może zatrudniłeś osobę nieuczciwą, która po wizji lokalnej doszła do wniosku, że zbyt wiele tu nie ukradnie. Albo do pracy przyszedł ktoś uczciwy, kto nie chciał brać udziału w procederze kradzieży ani być milczącym wspólnikiem.